FESPACOW krajach określanych zwyczajowo mianem  „Zachodu” już od dawien dawna show-biznes odgrywa kluczową rolę w promowaniu konkretnych postaw, zachowań, nurtów muzycznych. Nie jest też zaskoczeniem stwierdzenie, że świat piosenkarzy, aktorów, modeli i dziennikarzy, czyli szeroko pojętej popkultury, to ogromny rynek, a widowiskowe koncerty, filmy z coraz to nowszymi efektami specjalnymi, czy same wizerunki sław warte są niewyobrażalne sumy.  A popkulturę w największej mierze kształtują przecież mass media: jak to się zwykło mówić - czwarta władza. To oczywiście nie jest żadna odkrywcza teza.  Jednak czy ktoś z nas zastanawiał kiedyś się jak wygląda to wszystko w innych rejonach świata niż Europa i Ameryka Północna? Jak pop kultura rozwija się w Afryce, która jeszcze stosunkowo niedawno miała bardzo ograniczone możliwości rozwijania własnej odrębności kulturowej, cenzurowanej przez obce kanony kolonizatorów? Czy media mają tam tak wielki wpływ na postrzeganie świata, kształtowanie poglądów i kreowanie nowych lub starych nazwisk. Jaki rodzaj muzyki króluje w radiach państw Czarnego Lądu? Jak „popularna i mniej popularna” kultura wygląda w samym centrum Afryki Zachodniej czyli Burkina Faso?

 

Jeżeli w Polsce mówimy o burkińskiej muzyce to na myśl przychodzą nam jedynie zespoły wykonujące utwory utrzymane w klimacie tradycyjnych afrykańskich rytmów, wykonywane przy użyciu charakterystycznych dla tego regionu instrumentów takich jak djembe, kora czy balafon. Oczywiście; w sferze muzyki jest to najlepszy i najlepiej sprzedający się towar eksportowy Burkina Faso. Bo jeżeli ktoś w odległej Europie czy Ameryce chce posłuchać „czegoś z Afryki” to niemal pewnym jest, że najbardziej charakterystyczną i typową stylistyką wybraną przez takiego odbiorcę będzie etniczna muzyka tradycyjna. Przykładów na powyższe nie trzeba długo szukać. Farafina – zespół założony w 1978 roku – jest jedną z najbardziej cenionych formacji muzyczno-tanecznych  w całej Afryce. Ośmioosobowa ekipa do dnia dzisiejszego gra koncerty dosłownie na całym świecie (muzycy gościli także w Polsce).

 W konsekwencji potencjalny odbiorca mógłby powiedzieć, że burkińska scena muzyczna nie ma wiele do zaproponowania w kontekście tzw. muzyki nowoczesnej. Takie stanowisko jest całkowicie mylne. Burkiński przemysł muzyczny mimo swojej stosunkowo krótkiej historii, zdążył już wypracować charakterystyczny styl, który wyodrębnia go nie tylko spośród europejskich produkcji, ale także z grona innych lokalnych nurtów.

Na świecie ciągle rosnącą popularnością cieszą się burkińscy raperzy (m.in. Art Melody czy ISH Sankara), a niektórym muzykom, takim jak Victor Démé udało się zdobyć niemały rozgłos w poszczególnych krajach europejskich (na przykład: we Francji).  Burkina Electric – zespół z Ouaga nagrywający utwory z pogranicza muzyki elektronicznej i afrykańskiej muzyki folkowej, od kilku lat stale gości na europejskich i amerykańskich scenach. 

 Jednak jeżeli o kimś można powiedzieć, że jest „królem burkińskiej piosenki” to na pewno jedną z pierwszych osób, która mogłaby w tym kontekście przyjść nam na myśl będzie Alif Naaba. Mimo iż „bosonogi książę” ma dopiero 33 lata,  swoją twórczością zdołał już zjednać sobie fanów na całym świecie. Podczas swojej prawie dwudziestoletniej kariery odwiedził m.in. Francję, USA, Meksyk, Wietnam, Jordanię, Indonezję, Laos, Ruandę, Kenię. Artysta w swych piosenkach porusza wiele aktualnych problemów dręczących nie tylko Afrykę, ale także cały świat (m.in. ludobójstwo w Rwandzie, problem globalnego ocieplenia). Alif Naaba znany jest także ze swojego zaangażowania w cele charytatywne – warto wspomnieć o jego wsparciu dla sierocińca pod patronatem Św. Teresy od Dzieciątka Jezus (nieopodal Wagadugu).

Floby (czyli Florent Belemgnegre) to niewątpliwie jeden z najbardziej popularnych artystów w Burkina i tej części Afryki. Swoje utwory utrzymuje w klimatach pop, dance i tradycyjnej muzyki zachodnioafrykańskiej, a jego wideoklipy należą do najciekawszych w „Kraju Prawych Ludzi”. „Król Zodanga” (bo tak nazywany jest Floby) ze swoimi żywiołowymi występami gościł już na scenach Togo, Wybrzeża Kości Słoniowej, Francji, USA, Włoch, Belgii, Szwajcarii i Niemiec, a za swoją działalność artystyczną doceniany był licznymi nagrodami (m.in. Kunde). Greg Burkimbila to niewątpliwie nadzieja burkińskiej sceny muzycznej. Jego piosenka Laafi la boum faan, dzięki swojemu ważnemu przesłaniu, szybko stała się wielkim hitem w dawnej Górnej Wolcie, a młody artysta został dostrzeżony za granicą (m.in. nagroda na Abidjan Festival 2013). 

1280x720 ov

Sissao na burkińskiej scenie muzycznej pojawiła się w 1998 roku, jednak drogę do prawdziwej kariery otworzyła jej nagroda „Grand Prize of modern song”, którą artystka otrzymała w 2004 roku. Okres współpracy z grupą Yeelen zaowocował (w 2006 roku) pierwszym solowym albumem. Burkińska diwa w swoich utworach porusza najczęściej tematy związane z trudną sytuacją kobiet w Afryce. Dzięki takim hitom jak: Bala Kono, Hawa czy Mariage, artystka zdobyła serca nie tylko Burkińczyków i mieszkańców innych afrykańskich krajów, ale także europejskiej widowni (gwiazda odwiedziła m.in. Francję, Holandię, Ghanę, Mali). Obecnie piosenkarka walczy o wygraną w ogólnoafrykańskim konkursie muzycznym KORA AWARDS 2016 w kategorii „Najlepsza artystka – Afryka Zachodnia”.

Na uwagę zasługuje także legendarna już hip-hopowa grupa Yeelen, którą w 2000 roku założyli – Smarty (Burkina Faso) i Mawndoé (Czad). Smarty rozpoczął niedawno karierę solową, która zaowocowała prestiżową nagrodą „Prix Découvertes RFI 2013”, dzięki której artysta odbył trasą koncertową po całej Afryce. Fani reggae również nie będą zawiedzeni „muzyczną wizytą” w Burkina Faso. Sana Bob czyli burkińska odpowiedź na Bob’a Marley’a to już klasa sama w sobie, a utwory takie jak: Mon Pays i Nasaar Naam to klasyka lokalnego gatunku. To tylko niektóre z burkińskich pereł muzycznych. Ale nie tylko muzyką Burkina stoi…

Pisząc o burkińskiej popkulturze nie można oczywiście nie wspomnieć o filmie. To przecież właśnie w tym stosunkowo niewielkim (jak na Afrykę) kraju działa największy i najważniejszy na kontynencie festiwal filmowy FESPACO. Dla aktorów i reżyserów z Czarnego Lądu występ na przeglądzie to duże wyróżnienie, a zdobycie nagrody w Wagadugu to dla wielu najważniejsze trofeum w ich twórczości. Na festiwal do stolicy Burkina Faso co roku ściągają miłośnicy kinematografii z niemalże wszystkich afrykańskich krajów, ale impreza cieszy się także dużym zainteresowanie ze strony Europejczyków. Wprawdzie burkińskiego rynku filmowego nie można porównywać z największym w Afryce i jednym z największych na świecie Nollywood (umowna nazwa nigeryjskiego przemysłu filmowego) to również burkińskie ekranizacje mogą poszczycić się sporymi sukcesami. Produkcje takich reżyserów jak Idrissa Ouedraogo (głównie Yaaba, Tilaï, Samba Traoré) czy S. Pierre Yameogo (Delwende) były wielokrotnie nagradzane na festiwalach filmowych w Berlinie, Cannes i Toronto. Również praca burkińskich aktorów nie pozostaje niedoceniona - Mariam Ouedraogo, Fatimata Sanga, Isaka Sawadogo to tylko niektóre przykłady aktorów docenianych w ojczyźnie, ale także poza jej granicami. W omawianym kontekście warto wspomnieć także postać Jacky Ido – francuskiego aktora burkińskiego pochodzenia, znanego m.in. z roli Lemaliana Mamutelilego w adaptacji powieści Corinne Hofmann Biała Masajka.

 Ogromną rolę w kształtowaniu lokalnej świadomości odgrywają oczywiście dziennikarze. Mimo że, państwowa telewizja RTB Burkina (Radiodiffusion-Télévision Burkina), działająca od 1963 roku, większość swojego czasu antenowego poświęca na programy informacyjne, publicystyczne i kulturalne, jeden kanał (niedługo ma zostać utworzona druga stacja publicznej telewizji) to dla większości Burkińczyków za mało. Z tego powodu od kilku lat notujemy znaczny wzrost znaczenia wszelkiego rodzaju prywatnych środków masowego przekazu. Informacyjne strony takie jak: Burkina24, lefaso.net czy aOuaga są odwiedzane codziennie przez kilkanaście tysięcy Burkińczyków i stają się dla nich najlepszym źródłem informacji z kraju oraz ze świata. Nieocenioną rolę radia i internetowe witryny informacyjne odegrały na przestrzeni ostatnich lat w związku z niezwykle ważnymi i trudnymi zawirowaniami w „Kraju Prawych Ludzi” (mowa tutaj o obaleniu Prezydenta Blaise Compaoré, nieudanym zamachu stanu z września 2015 roku, czy zamachu terrorystycznym ze stycznia tego roku).

Sanou Oprócz mediów przekazujących informacje o charakterze głównie politycznym, coraz większą popularnością cieszą się  te nawiązujące swoją tematyką do kultury i szeroko pojętego show-biznesu. Internetowe telewizje, magazyny muzyczne, modowe i plotkarskie… Wszystko to odgrywa coraz większą rolę na lokalnym rynku. A przecież burkińska scena dziennikarska należy do tych najmłodszych. Jesienią ubiegłego roku, burkiński dziennikarz - Hyacinthe Sanou otrzymał w Nairobi, nagrodę „CNN MultiChoice African Journalist” za artykuł opisujący protesty obywateli sprzeciwiających się przedłużeniu limitu kadencji przez Prezydenta Blaise Compaoré, mające miejsce w 2014,  w wyniku których doszło do obalenia dyktatora. Wśród młodych, ale jakże już znaczących twarzy należy również wymienić Stellę Nana – wielokrotnie nagradzaną (m.in. nagroda dla "Najlepszego dziennikarza" w plebiscycie Cool Online AWARDS 2015) dziennikarkę i blogerkę, zajmującą się tematykę muzyczną, polityczną i społeczną, czy Lamine Traore - redaktora popularnej radiostacji Omega.

W burkińskiej muzyce, filmie i modzie idealnie współgrają ze sobą tradycyjna, afrykańska estetyka i powiew nowoczesności, który mimo iż jest w jakimś stopniu inspirowany zachodnimi trendami, wykształcił zupełnie nowy unikatowy nurt. Wszystkie te obszary zajmują coraz ważniejsze miejsce w życiu Burkińczyków i stają się coraz bardziej doceniane poza granicami „Kraju Prawych Ludzi”. Coraz to nowe nazwiska wyruszają na podbój innych afrykańskich rynków. Wielu z nich idzie dalej, docierając ze swoją twórczością do Europy i USA.  Kto wie – może niedługo któryś z burkińskich artystów stanie się światowej sławy gwiazdą muzyczną na miarę Angélique Kidjo? A może burkińska produkcja podbije serca widzów tak jak stało się to z niedawnym filmem Timbuktu? Może niedługo i w polskich mediach przeczytać będziemy mogli o wielkim sukcesie kogoś z dawnej Górnej Wolty? Mam nadzieję, że to tylko kwestia czasu, bo wielu Burkińczyków na to zasługuje – naprawdę wielu….
 
Autor: Dorian Scheuring